W poszukiwaniach osób zaginionych liczy się każda minuta, ale sama szybkość to za mało. Kluczem jest zgranie zespołu, doświadczenie ludzi i umiejętne wykorzystanie nowinek technologicznych, które dają nam realną przewagę w trudnym terenie. W miniony weekend malowniczy rejon Wieżycy przestał być jedynie turystyczną atrakcją, a zmienił się w profesjonalny poligon szkoleniowy. Blisko 70 ratowników, policjantów oraz członków wyspecjalizowanych grup poszukiwawczych spotkało się, by szlifować rzemiosło pod szyldem projektu SAR Academy.

Całość przedsięwzięcia, wspieranego przez Motorola Solutions Foundation, zorganizowała OSP Jednostka Ratownictwa Specjalistycznego we Wrocławiu. Efekt? Intensywny dzień wypełniony praktyką, która ma jeden cel: być skuteczniejszym tam, gdzie nie ma miejsca na błędy.
Solidny fundament: Wiedza od praktyków dla praktyków
Zaczęliśmy od mocnego uderzenia merytorycznego. Panele poprowadzili nasi niezwykle doświadczeni strażacy-ratownicy – Naczelnik JRS Wojciech Nowak oraz Marcin Czerwiec. Ich dynamiczne wprowadzenie w tematykę poszukiwań stało się solidną bazą dla wszystkiego, co działo się później w lesie.
Po teorii przyszedł czas na to, co ratownicy lubią najbardziej – praktykę. Uczestnicy ruszyli w teren, gdzie działania podzielono na kilka obszarów tematycznych. Warsztaty w małych, kameralnych zespołach okazały się strzałem w dziesiątkę. Wiedza przekazywana przez specjalistów z OSP JRS we Wrocławiu trafiała na podatny grunt, a bezpośrednia formuła zachęcała do otwartych rozmów i dzielenia się „patentami” z prawdziwych akcji. Tu żadne pytanie nie zawisło w próżni – odpowiedzi rodziły się często w trakcie burzliwych, merytorycznych dyskusji.
Cyfrowe oczy i serce sztabu: SIRON oraz drony
Podczas działań terenowych wzięliśmy pod lupę planistykę i organizację sztabu. To serce każdej akcji – to tutaj zapadają kluczowe decyzje o podziale sektorów. Doskonaliliśmy obsługę aplikacji SIRON, która jest prawdziwym przełomem w koordynacji: przesyła pozycje ratowników prosto na ekran koordynatora, odświeżając dane co zaledwie 3 sekundy. Nawet gdy zespół wchodzi w teren bez zasięgu, aplikacja buforuje ślad i wysyła go natychmiast po odzyskaniu połączenia. Dzięki temu sztab widzi czarno na białym dokładne pokrycie obszaru i może błyskawicznie reagować na ewentualne luki.
Nie zabrakło też tematyki BSP (bezzałogowych statków powietrznych). Omawialiśmy zasady bezpieczeństwa i realne scenariusze wykorzystania dronów. Dzieliliśmy się tipami, jak wycisnąć maksimum z posiadanego sprzętu oraz jak technologia może nas odciążyć dzięki zautomatyzowanej detekcji sylwetek ludzkich w systemie SARUAV.
Nosy do zadań specjalnych i wsparcie na czterech kołach
Niesłabnącym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty z psami ratowniczymi. Swoje nosy wytężały Rika, Haku i Baki. Ich przewodnicy prowadzili niezwykle ciekawy wykład, wyjaśniając m.in. różnicę między psem tropiącym a ratowniczym, pracującym na tzw. „górnym wietrze”. Taki pies „tnie” sektor prostopadle do wiatru, wyłapując niewidzialny stożek zapachowy, by po nim dotrzeć do człowieka. Dyskutowaliśmy o tym, jak nie przeszkadzać psom w pracy i co zrobić natychmiast po odnalezieniu poszkodowanego.
Równolegle szkoliliśmy się z obsługi quadów. To nieodłączny element misji, gdzie liczy się czas dotarcia. Maszyny te to potężne wsparcie, ale kluczową rolę odgrywa technika obserwacji terenu i dostosowana prędkość. Pojazd w sektorze nie może pędzić kosztem dokładności – detekcja wizualna pozostaje zawsze priorytetem.
Metodyka i precyzja: STP oraz technika „liścia”
Duży nacisk położyliśmy na metodyczne przeszukiwanie sektora. Doskonaliliśmy technikę Szybkich Trójek Poszukiwawczych (STP) w trudnym, nieoczywistym terenie pełnym przeszkód, gdzie łatwo pominąć drobne ślady. Ćwiczyliśmy prawidłowe nakładanie się śladów i precyzyjne korzystanie z GPS, by nie zostawiać „pustych plam” na mapie.
Sprawdzaliśmy również, jak w praktyce radzimy sobie z techniką tzw. „liścia”. Polega ona na umiejętnym odchodzeniu od głównej ścieżki w leśny gąszcz, przypominającym rozchodzące się żyłki na liściu. To technika żmudna, ale niezwykle skuteczna w gęstym poszyciu.
Profesjonalizm, który buduje zaufanie
Wysokie tempo i brak presji egzaminacyjnej sprawiły, że szkolenie zostało bardzo wysoko ocenione przez uczestników. Jak podsumował jeden z nich:
Te warsztaty tylko potwierdzają, jak wiele jeszcze nie wiemy. Dzięki nim poznajemy techniki, które przekażemy w naszych jednostkach. To także nauka tego, czego możemy się spodziewać po zadysponowaniu specjalistów z OSP JRS we Wrocławiu. Dzięki waszemu zgraniu trudne akcje stają się zorganizowane, metodyczne i pozbawione chaosu.
Dorota Adamek-Nowak, dowodząca manewrami, podkreśliła wszechstronność zespołu:
W przygotowaniu tego wydarzenia uczestniczyli ratownicy z naszej jednostki. Udowadniamy, że potrafimy nie tylko świetnie działać w terenie, ale też profesjonalnie zorganizować warsztaty na tak dużą skalę. Można nam zaufać na każdym etapie.
Dlaczego to robimy? Statystyki nie kłamią
Manewry, które z zaciekawieniem obserwowali turyści na Wieżycy, zakończyły się wspólnym podsumowaniem i wręczeniem certyfikatów. Sukces tego wydarzenia to zasługa współpracy: strategicznego wsparcia Motorola Solutions Foundation, wiedzy zespołu SARUAV, gościnności Schroniska Pod Wieżycą oraz otwartości Nadleśnictwa.
Dlaczego takie ćwiczenia są aż tak ważne? Statystyki Komendy Głównej Policji oraz Fundacji ITAKA są bezlitosne: każdego roku w Polsce zgłaszanych jest od 13 do 20 tysięcy zaginięć. Choć większość udaje się wyjaśnić w kilka dni, los blisko 4 tysięcy osób rocznie pozostaje nieznany. Za każdą liczbą stoi ludzki dramat. To właśnie dlatego nieustannie doskonalimy metodykę i testujemy technologie. Tylko zgrani, świetnie wyszkoleni ratownicy są w stanie skutecznie wygrać wyścig z czasem i realnie ratować życie.
Do zobaczenia na kolejnych manewrach – w ratownictwie zawsze gramy w jednej drużynie!

















