Strażacy OSP JRS dziękują za 1%.
Dzięki państwu w 2016r. otrzymaliśmy 22 995,76zł. Dziękujemy za okazane zaufanie. informacje...
Tolek odnalazł zaginioną kobietę
podczas akcji ratowniczej w Rzeszówku, w nocy 13 na 14 sierpnia 2016r. więcej informacji...
Zespół na quadzie odnalazł
zaginionego 19-lata w nocy z 17 na 18 sierpnia 2016r. Pomoc przyszła w ostatniej chwili więcej informacji...
Pies ratowniczy ORLEN
Projekt OSP JRS, PKN ORLEN SA oraz Fundacji ORLEN – DAR SERCA więcej informacji...
A A A

Psy ratownicze w Norwegii - Psy terenowe - cz. 3



Poszukiwania w terenie? Nie ma problemu! – powiedziałam do siebie, kiedy wstępowałyśmy w szeregi Norske Redningshunder. Przecież Freya przyjechała jako certyfikowany pies ratowniczy, więc wystarczy recertyfikacja w Norwegii i jesteśmy na liście. Rzeczywistość okazała się nieco inna, a po przeczytaniu regulaminu mój optymizm spłynął do fiordu razem z deszczem. Jak to egzamin z tropienia? I na dodatek oznaczanie chodzących pozorantów albo „wiszących” 2 metry nad ziemią i najgorsze ze wszystkiego – oznaczanie rzeczy!? Co ci Norwegowie wymyślili?


Po przeanalizowaniu tematu musiałam jednak stwierdzić, że każdy z tych elementów ma rozsądne uzasadnienie wynikające z odmiennych warunków środowiskowych, jakie panują w Norwegii. Główne powody to duże obszary poszukiwań i niska gęstość zaludnienia kraju.

Zacznijmy od tropienia, które dla nas, ratowników z Polski, jest tematem zupełnie nowym. Może nie tak do końca, ponieważ wszystkie psy w mniejszym lub większym stopniu wykorzystują ślad w pracy, ale z pewnością nie jest to element, na którym skupiamy się podczas treningów.


Egzaminy z tropienia stanowią integralną część egzaminów terenowych w Norwegii. Przystąpienie do egzaminów klasy B wymaga wytropienia śladu o długości 500 m i czasie odłożenia 2 h. Na śladzie znajdują się 4 przedmioty, o wielkości zbliżonej do pudełka zapałek. Klasa A podwaja te wymagania, więc ślad ma długość 1 km, czas odłożenia to 4 h, natomiast ilość przedmiotów do odnalezienia zwiększa się do 5. Czas próby to 40 minut. Ponadto w programie egzaminów znajduje się także praca na śladzie 12 i 24 h, ślad o długości 3 km, tropienie od konkretnego punktu, np. samochodu czy plecaka, ślad na żwirze, piasku czy asfalcie oraz tropienie w środowisku bogatym w bodźce: ludzie, zwierzęta, ślady zwodnicze.


Pierwsze próby tropienia z Freyą, psem który przez prawie 3 lata szkolony był wyłącznie do pracy „górnym” wiatrem, były syzyfową pracą. Po podjęciu śladu nos Freyki za każdym razem wędrował do góry w poszukiwaniu zapachu unoszonego z wiatrem. Wiele nieudanych prób, frustracja i zniechęcenie z mojej strony, niezrozumienie oraz stres z drugiej strony linki. Prawdziwy ratownik nigdy się nie poddaje, więc mimo przeciwności pracowałyśmy niestrudzenie. Wielu bardzo doświadczonych trenerów służyło nam radą i pomagało w treningach. Tropiłyśmy krótkie i intensywne ślady, zawsze z wiatrem. Do dziś pamiętam trening, na którym Freya w końcu zrozumiała, o co w tym całym tropieniu chodzi. Ciężko wyjaśnić, co takiego się stało, ale było to dla mnie zupełnie jasne. Nos został przy podłożu przez większość śladu, a głowa skupiła się na tym jednym pożądanym zapachu. Ten trening był przełomem i choć wciąż czeka nas wiele pracy, to z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Freya jest coraz lepszym psem tropiącym.

Podczas przygotowywania treningów tropienia należy pamiętać, że praca na śladzie jest dla psa bardzo wyczerpująca mentalnie i nad tego typu kondycją należy rzetelnie pracować. Tropienie zmusza czworonoga do skupienia i szybkiego analizowania zapachów, natomiast od przewodnika wymaga oddania psu pełnej inicjatywy. Żadna inna forma pracy z psem nie nauczyła mnie tak bardzo ufać mojemu czworonożnemu partnerowi jak właśnie tropienie. Dzięki tym treningom Freya stała się psem pewniejszym siebie, wypracowała sobie znacznie lepszą zdolność koncentracji oraz wyczuliła się nawet na niewielkie ilości zapachu. Ceną jest oczywiście silniejsze wykorzystywanie śladu we wszelkiej pracy poszukiwawczej.


Zaraz po egzaminie z tropienia stawiamy się na kolejny egzamin - rundering, czyli rewirowanie. Klasa A wymaga od zespołu ratowniczego przeszukania terenu o długości 800 oraz szerokości 100 m. Do odnalezienia jest 3 pozorantów, którzy mogą siedzieć, leżeć, chodzić, być ukryci albo znajdować się około 2 m nad ziemią, Czas egzaminu to 40 minut. Przewodnik porusza się jedynie po linii środkowej i wysyła psa na co najmniej 50 m w prawo i w lewo. Zespół ma szansę przeszukać teren tylko jeden raz, co oznacza, że nie wolno się cofać. Rundering ma na celu sprawdzenie współpracy w zespole, jakości oznaczania, szybkości pracy oraz wytrzymałości. Jest to znacznie bardziej wymagająca próba niż samodzielne przeszukiwanie terenu, ponieważ pies musi aktywnie współpracować z przewodnikiem przez cały egzamin. W Norwegii psy oznaczają szczekaniem lub przyniesieniem rolki. Inne formy meldowania o odnalezieniu nie są dozwolone.


Przed podejściem do egzaminów klasy A należy zdać oczywiście egzaminy klasy B, ponadto: mørkerundering - rewirowanie w ciemności, feltsøk – przeszukanie terenu 30 x 30 m i odnalezienie w nim oraz zamarkowanie 3 małych przedmiotów. Przewodnik musi również zaliczyć test sprawnościowy oraz nawigację. Podczas samych egzaminów należy także wykazać się wiedzą dotyczącą organizacji działań ratowniczych. Każdy przewodnik jest stawiany w roli dowódcy i jego zadaniem jest przeprowadzenie akcji poszukiwawczej.


Egzaminy uprawniające zespół do udziału w akcjach poszukiwawczych zawierają ponadto teigsøk, czyli przeszukanie terenu 500 m x 500 m, na którym znajduje się przynajmniej 1 pozorant oraz rzeczy jak np. plecak czy kurtka, które pies również musi oznaczyć. Oceniane jest oczywiście planowanie, jak i sama taktyka podczas poszukiwań. Próba trwa około 1.5 h. To bardzo dużo czasu, pomyślicie, i będziecie mieli rację. Norwegowie jednak wiedzą, jak chcą ten czas wykorzystać. Podczas tej próby kładzie się duży nacisk na sprawdzenie jakości pracy zespołu, a przede wszystkim oznaczania w stanie zmęczenia. Jeżeli więc pozorant zostanie odnaleziony „zbyt wcześnie”, np. poniżej 30 minut (tu decyduje komisja), próbę kontynuuje się i na koniec ukrywa się jeszcze jedną osobę. Reguły są jak widać dość płynne, ale nikt ich nie kwestionuje. Pies ma oznaczać równie dobrze tak po 30 minutach, jak i po godzinie.


No dobrze, ale co z oznaczaniem rzeczy – jak to wpływa na pracę na gruzach? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w następnej i ostatniej już części reportażu o Norweskich Psach Ratowniczych.

Psy Ratownicze w Norwegii - Norske Redningshunder - cz. 1
Psy Ratownicze w Norwegii - Psy lawinowe - cz. 2

Więcej informacji o NRH:

Paula Rzewuska
Przewodnik psa ratowniczego Freya,
Strażak-ratownik OSP JRS we Wrocławiu,
Instruktor szkolenia przewodników psów ratowniczych,
Ratownik Norske Redningshunder, Oddział Mo i Rana.